Zwierzę to nie zabawka

Zaczynają się wakacje. Pracownicy schronisk i fundacji zajmujących się pomocą zwierzakom już mają ciarki na plecach. Jest to najbardziej gorący i to nie ze względu na temperaturę moment w roku. Tuż za nim plasują się Święta Bożego narodzenia i WWK, czyli wiosenny wysyp kociąt. Kiedy nadchodzi lato, wielu właścicieli zwierząt uświadamia sobie, że w swoich wakacyjnych planach nie uwzględniło pupila. Szczególnie „kłopotliwe” stają się wówczas psy.

I wtedy zaczyna się kombinowanie: na wspaniałą, zagraniczną wyprawę psa nie zabiorę, bo zamieszanie z papierkami, w tym ślicznym pensjonacie nad Bałtykiem nie przyjmują zwierzaków, zresztą podróż z czworonogiem jest kłopotliwa… I w tym momencie kochany przez cały rok futrzak staje się zawalidrogą, której należy się szybko pozbyć. Że dzieci płaczą? Cóż, popłaczą i przestaną, atrakcyjne wakacje, a potem najwyżej weźmie się następnego zwierzaka… I w ten właśnie sposób schroniska i fundacje zaczynają pęcznieć w szwach. Szczęście w nieszczęściu, kiedy „troskliwy” właściciel zada sobie choć tyle trudu, by oddać zwierzaka do przytułku. Podobno często zdarza się, że ludzie oddają zwierzę w lecie i, jeśli nie zostało w tym czasie adoptowane, co w okresie wakacyjnym jest dosyć mało prawdopodobne, próbują odebrać je po powrocie z urlopu. Taki darmowy hotelik dla zwierzaka… Niestety bardzo często dzieje się tak, że ludziom nie chce się nawet pojechać z psem czy kotem do schroniska. Wyrzucane z samochodu, przywiązywane w lesie, porzucane zwierzaki to typowy wakacyjny koszmar. Nie chcę nawet wspominać o losie psów i kotów na polskich wsiach, bo to, co się tam dzieje, kondensacja prostactwa, chamstwa i zwyrodnienia to temat-rzeka.

Podobny los spotyka, zwłaszcza w okolicach Świąt, niechciane żywe prezenty. Urocza kuleczka, która wytoczyła się spod choinki siusia na parkiet i gryzie meble, domaga się spacerów, karmienia, albo czyszczenia kuwety. Mały, śliczny pieseczek zaczyna mieć coraz dłuższe łapki, a kotek nie pasuje do wystroju wnętrz.

Zwierzę, które mieszkało z nami, przywiązuje się do swoich ludzi i nie rozumie, dlaczego nagle przestaje się podobać i przestaje być ważne. Porzucone, cierpi i tęskni za tymi, którzy na takie uczucie w ogóle nie zasługują. Przywiązywane w lesie do drzewa psy umierają w cierpieniu. Ale czym się tu przejmować, przecież tak łatwo o następnego kundla czy kota… Trudno mi myśleć o tych, którzy tak traktują żywe stworzenie, jak o ludziach. Bo jak strasznie trzeba być prymitywnym i ograniczonym umysłowo oraz uczuciowo, żeby tak postępować? Kiedy decydujemy się na wzięcie zwierzaka, musimy myśleć przyszłościowo. Malutkie, słodkie zwierzątko urośnie, będzie miało swoje potrzeby, będzie gubiło sierść, zniszczy nam to i owo. Kiedy będziemy chcieli wyjechać, a nie będziemy mogli zabrać ze sobą zwierzęcia, musimy mieć pewność, że znajdziemy kogoś, kto zajmie się naszym futrzastym przyjacielem pod naszą nieobecność. Jeśli nie mamy możliwości, by ktoś z rodziny czy przyjaciół nam w tym pomógł, to poszukajmy w swojej okolicy hotelu lub pensjonatu dla zwierząt, uprzednio sprawdzając choćby na forach internetowych, jaką taki przybytek ma opinię wśród innych właścicieli psów czy kotów. Możemy też poszukać firmy, która w naszej okolicy zajmuje się domową opieką nad zwierzakami w czasie nieobecności właściciela, co jest dobrym rozwiązaniem w przypadku kotów, dla których zmiana otoczenia zazwyczaj wiąże się z silnym stresem, a także dla bardziej wrażliwych psów.

Jeżeli uważamy, że nie uda nam się jednak w żaden sposób zapewnić opieki dla zwierzęcia na czas naszej nieobecności, to po prostu nie bierzmy go. Zwierzę nie jest zabawką, to wrażliwa, czująca istota. Jeżeli nie potrafimy szanować zwierząt, to trzymajmy się z daleka, bo nie zasługujemy na to, żeby czułe, inteligentne stworzenie obdarzyło nas swoim uczuciem i uwagą.

I pamiętajmy, że rację miał Lisek z „Małego Księcia”, kiedy mówił „Oswoić znaczy stworzyć więzy” oraz „Stajesz się na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś”.