W jakim wieku kocięta mogą opuścić hodowlę

Wielokrotnie spotykamy się z pytaniami dlaczego kocięta rasowe tak późno opuszczają hodowlę. Ludzie są przyzwyczajeni do tego, że malutki dachowiec czy kociak kupiony w pseudohodowli trafia do nich w wieku 7-8 tygodni. A kociak hodowlę może opuścić regulaminowo w wieku minimum 12 tygodni, ale większość hodowli granicę tę przesuwa na minimum 14 tygodni, co w praktyce przekłada się na to, że kocię opuszcza dom rodzinny w wieku około 16 tygodni. Sama niegdyś zastanawiałam się nad tym, dlaczego kocięta muszą tak długo przebywać w hodowli - moja kotka, Tosia, trafiła do mnie w wieku 7-8 tygodni i wszystko było w porządku.

Ale czy na pewno? Tosię musiałam sama szczepić, bo była przecież jeszcze za mała kiedy ją dostałam, musiałam ją też odrobaczyć. Wyraźnie brakowało jej też kociej mamy i rodzeństwa. Szczególnie mocno takie braki emocjonalne widać jednak było u Teofila, który do mojego domu przybył w wieku 7 tygodni. Teofil do dzisiaj wdrapuje się na człowieka i z zapałem ssie ubranie, mrucząc i ugniatając. Ma też sporo problemów natury psychicznej.

Podstawową przyczyną, dla której kocięta są oddawane do nowych domów w wieku przeszło 3 miesięcy, są względy czysto praktyczne. A mianowicie kalendarz szczepień, odrobaczenia i coraz powszechniejsze w wielu hodowlach wczesne kastracje. Aby działanie szczepionki było skuteczne, kocięta nie powinny być szczepione zbyt wcześnie. Minimalny wiek do szczepień to 8 tygodni, lepiej jednak jest poczekać jeszcze tydzień lub dwa. My szczepimy nasze kocięta w wieku minimum 9 tygodni. Czas między pierwszym a drugim szczepieniem to 3 tygodnie. Tak więc kolejne szczepienie następuje kiedy kocięta mają już 12 tygodni. Nie można jednak od razu po szczepieniu oddać kociaka do nowego domu. Przez minimum tydzień trwać będzie kwarantanna po szczepieniu. Kocię jest bowiem wówczas osłabione, organizm walczy i wyrabia odporność. Tak więc mamy już kocię w wieku 13 tygodni. Oczywiście terminarz szczepień ochronnych może się nieco przesunąć, jeśli kociak ma wcześniej jakieś problemy zdrowotne, chociażby rozstrój jelit.

W wielu hodowlach kocięta sprzedawane na kolanka są kastrowane przed oddaniem do nowych domów. Wbrew obiegowej opinii nie dzieje się tak dlatego, że hodowcy “wycinają” konkurencję. To wielka bzdura! Kocię sprzedawane jako niehodowlane ma w umowie i w rodowodzie wyraźny zapis na ten temat, a umowa ma moc prawną. Niestety ludzie są różni i nie zawsze wywiązują się z umów, droga sądowa jest długa i wyboista, a rozmnażany nielegalnie kot cierpi, cierpi też na tym jakość rasy.

Dlatego wyłącznie dla dobra i bezpieczeństwa zwierzęcia i komfortu psychicznego hodowcy, spokojniejszego o jego los, podejmuje się decyzję o wczesnej kastracji. Jest to zabieg powszechnie stosowany od lat na zachodzie, w Polsce niestety niewielu jest jeszcze weterynarzy, którzy go wykonują i którzy w ogóle wiedzą, że nie jest on szkodliwy dla kota.

Wczesną kastrację przeprowadza się kiedy kocię odbyło już kwarantannę po szczepieniu i ma skończone 14 tygodni. Po zabiegu kot musi mieć kilka dni na powrót do dobrej formy. W przypadku kocurków trwa to krócej, bo zabieg jest prosty, tak więc około 5 dni na ogół wystarcza, ale u kotek, gdzie kastracja jest już operacją związaną z przecięciem powłok brzusznych, rekonwalescencja musi potrwać przynajmniej 7-10 dni. I tak oto mamy kocię w wieku około 15-16 tygodni gotowe do przeprowadzki do nowego domu.

Oprócz względów czysto praktycznych, trzeba wziąć jeszcze pod uwagę rozwój emocjonalny i społeczny kociąt. Mimo, że od dawna już jedzą pokarmy stałe, kocięta nadal lubią ssać matkę. Daje im to poczucie bezpieczeństwa. W tym czasie niesłychanie ważny jest też kontakt z rodzeństwem. Kotki uczą się określonych zachowań, bawią się, rozwijają psychicznie. Patrzę właśnie na nasz miot “C”, który za dwa dni skończy 12 tygodni. Kociaki nadal lubią przyssać się do Jeronimy, a wraz z nimi mleko pije całkiem spora już Emma, która w odpowiednim wieku opuściła swoją hodowlę. A jednak najwyraźniej podoba jej się to przedłużone dzieciństwo i dlatego jakimś chytrym sposobem przekonała Nimusię, ze jest jednym z jej dzieci…