Podróżowanie z kotem

W życiu każdego szczęśliwego „posiadacza” kota nadchodzi taki moment, kiedy trzeba gdzieś się z kotem przemieścić.

Oczywiście na ogół dotyczy to tylko wizyty u weterynarza, a więc najczęściej blisko miejsca zamieszkania. Nie ma więc z tym większego problemu, chociaż znam przypadki, kiedy nawet taka mała wyprawa stanowi wielkie źródło stresu i dla właściciela i dla kota.

Źródłem problemu okazuje się być zapakowanie kota do transporterka.

Nasz pupil to bardzo inteligentne zwierzę, więc doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że zamierzamy go zanieść do weterynarza, u którego nic miłego kota na ogół nie spotyka. W związku z tym na widok transportera kot ucieka i chowa się w jakiejś czarnej dziurze, tak, ze trudno go znaleźć, a potem wyciągnąć.

Właściciele próbują przyzwyczajać kota do przenoski, stawiając mu ją jako budkę do spania, ale niejednokrotnie są zdumieni, ze futrzak, który do tej pory uwielbiał przesiadywać w transporterku, w momencie kiedy chcemy z nim gdzieś iść, zaczyna protestować i opierać się.

Nie jest to wynik magicznych zdolności kota, tylko jego genialnego zmysłu obserwacji i kojarzenia faktów. Z naszego zachowania, przygotowań, kot doskonale potrafi odczytać o co nam chodzi.

Nie ma rady, jeśli zwierzak nam ucieka po całym domu i chowa się, musimy go czasem wyciągnąć „na siłę”. Kiedy już złapiemy wierzgającego pupila, przemawiamy do niego uspokajająco (co bardziej pomaga nam opanować stres, niż wyciszyć się naszemu kotu) i próbujemy włożyć kota do transportera. Najlepiej, jeśli ktoś nam w tym pomoże, przytrzyma przenoskę, my włożymy kota, niestety musimy ignorować jego protesty i zdecydowanie okazywać swój autorytet. Kiedy kot siedzi w transporterze, szybko zamykamy kratkę i dokładnie sprawdzamy, czy zwierzę nie ma szans na ucieczkę, czy nic się nie odpięło.

Potem możemy już ruszać, licząc się z tym, że zdenerwowany kotek włączy alarm i będzie wrzeszczał przez całą drogę. Warto przemawiać do niego uspokajająco, głaskać go przez kratkę przenoski.

Trzeba pamiętać o tym, żeby na dno transportera położyć kocyk lub materacyk.

Jeśli wybieramy się w dłuższą podróż, warto zamiast kocyka użyć podkładu higienicznego do łóżka, typu „Seni”, łatwiej pozbyć się ewentualnych zabrudzeń, a w przypadku gdyby kot zrobił siusiu, mocz wsiąknie w podkład. Opakowanie tych podkładów trzeba mieć przy sobie, żeby można je było wymieniać.

Należy pamiętać o zabraniu paczki nawilżonych chusteczek, takich dla niemowląt np., lub specjalnych dla zwierząt, które można kupić w sklepach zoologicznych.

Trzeba mieć plastikową torbę na zużyte podkłady, rolkę lub dwie ręczników papierowych. Jeśli wybieramy się z kotem na wystawę, to dobrze jest zabrać też tzw. „suchy szampon” na przykład taki i suszarkę do włosów.

Kot przed podróżą powinien być na czczo, nie powinien też dużo pić, pozwoli to w większym stopniu uniknąć problemów z torsjami w samochodzie, czy z wydalaniem.

Jeśli przewidujemy długą jazdę samochodem, musimy zabrać miseczki na picie, oraz na ewentualne jedzenie, a także małą kuwetkę, do której kot mógłby się załatwić w samochodzie w trakcie postoju, jeśli chodzi o żwirek, to według mnie w podróży czy na wystawie najlepiej sprawdza się żwirek silikonowy.

Należy pamiętać, że ze względów bezpieczeństwa, kot w samochodzie musi jechać zamknięty w transporterze, przypiętym pasami, nie powinien leżeć za siedzeniem przy tylnej szybie, desce rozdzielczej, czy na naszych kolanach.

Jeżeli kot wyjątkowo źle znosi jazdę samochodem, warto porozmawiać z weterynarzem i poprosić o zapisanie odpowiednich środków.

Wybierając się w podróż z kotem musimy pamiętać o zabraniu jego dokumentów, czyli książeczki zdrowia, paszportu.

Szczęśliwej podróży!