Zima postanowiła chyba udowodnić wszystkim, że nie ma żadnego globalnego ocieplenia. I chociaż należę do zdecydowanie ciepłolubnych, to kiedy sobie patrzę na płatki śniegu z oknami i słucham z kotami Vivaldiego, nie mogę narzekać. Koty dbają o mój kręgosłup, robią okłady, czasem jestem obłożona naszymi futrzakami dosłownie od stóp do głów i obie strony są z tego bardzo zadowolone.
Tak więc kurujemy kręgosłup, słuchamy Vivaldiego i podziwiamy śnieg za oknami...



Dodaj komentarz