Zmienna aura zimowo-wiosenna dała się nam nieco we znaki, tak więc od tygodnia walczymy z grypą, albo jakąś jej bliską krewną. Kichamy, prychamy, nie wystawiamy nosa za próg i w związku z tym w pełni doceniamy fakt, że z kotami nie trzeba wychodzić na spacer.
Dzisiaj wyjaśniła się jedna z największych, znanych chyba wszystkim kociarzom, tajemnic. A mianowicie poznaliśmy sekret Czarnej Dziury. Czarna Dziura, to niemożliwe do zidentyfikowania miejsce w domu każdego kociarza, w które wpadają kocie zabawki i różne drobne przedmioty, które słodkie kotki sobie przywłaszczają. Myśleliśmy, że Czarna Dziura może być umiejscowiona pod
Zdjęcie powyżej zrobił chłopcom Jacek, ich właściciel, już w nowym domu.
Kocięta "B" dorosły i nadszedł czas rozstań. Zrobiło się pusto i tęskno nam bardzo, ale równocześnie cieszy nas świadomość, że nasze kotki trafiły do wspaniałych ludzi. Małym norweskim rozrabiakom i ich ludziom życzymy wszystkiego najlepszego na nowej, wspólnej drodze życia ;)
Zima powoli ustępuje miejsca wiośnie, na razie nieśmiało jeszcze, ale wyraźnie już czuje się ją w powietrzu. Dzisiaj wieje silny wiatr i jest pochmurno, więc wszystkie nasze koty śpią praktycznie bez przerwy, wygodnie ulokowane w
Fenomen Teofila nadal nas zastanawia. To potwór w kociej skórze, a przy tym wcielenie dobrych manier, arystokratycznej ekstrawagancji i znawca sztuki. Neurastenik, wrażliwiec i tyran, przekonany o własnej wielkości; Teofil nikogo nie pozostawia obojętnym, każdy kto go pozna, przyznaje, że ten kot ma "coś" w sobie, na ogół wszyscy zwracają uwagę na jego oczy i ich świdrujące spojrzenie. Teoś ma wielkie szczęście, że nie urodził się w średniowieczu, bo jest w nim coś zdecydowanie niesamowitego.
17 lutego obchodzimy Światowy Dzień Kota. Święto powstało we Włoszech, na polski grunt zostało przeniesione w roku 2006. Jego zadaniem jest podkreślenie roli kota w życiu czowieka, dobitnie też pokazuje jak wielką popularność zdobyło sobie wśród ludzi to piękne zwierzątko.
Wszystkim kotom życzymy pełnych misek i otwartych ludzkich serc, bo niestety wielu tego najbardziej brakuje.
Zima postanowiła chyba udowodnić wszystkim, że nie ma żadnego globalnego ocieplenia. I chociaż należę do zdecydowanie ciepłolubnych, to kiedy sobie patrzę na płatki śniegu z oknami i słucham z kotami Vivaldiego, nie mogę narzekać. Koty dbają o mój kręgosłup, robią okłady, czasem jestem obłożona naszymi futrzakami dosłownie od stóp do głów i obie strony są z tego bardzo zadowolone.
Tak więc kurujemy kręgosłup, słuchamy Vivaldiego i podziwiamy śnieg za oknami...
Tak mi się jakoś skojarzyło...
Julian Tuwim
Sen złotowłosej dziewczynki
1
Pani pachnie jak tuberozy.
To nastraja i to podnieca
A ja lubię tuman narkozy,
A najbardziej — gdy jest kobieca
Mówię ładnie? I melodyjnie?
Zdania perlę jak z pereł kolię?
Pani patrzy — melancholijnie...
Skąd ma pani tę melancholię?
Rodzeństwo "B" rośnie jak na drożdżach. Kotki są wesołe, rozbrykane i pełne pomysłów. Są też coraz bardziej samodzielne i przedsiębiorcze. Cieszymy się każdą chwilą, którą z nimi spędzamy, bo nowe domki już czekają z niecierpliwością ;)
Tyczasem nasz miot "A", czyli Annio zdecydowanie zamienia się w niedźwiedzia, przesypiajac większą częśc dnia.
Biedronka doszła już do siebie w pełni po zabiegu kastracji i nawet już się na nas nie gniewa, a Teofil jest niestety ekscentryczny jak zawsze.
Za oknami nadal zima, ja kuruję kręgosłup, duże koty lenią się na drapaku i kanapach, kociaki szaleją. Ogólnie sielanka ;)
Dzisiaj maluchy mnie nie lubią, było zbiorowe odrobaczanie, wszystkim zaaplikowałam paskudną pastę, Margaryna tradycyjnie pluła jak lama, Boreasz usiłował się uwolnić i narobił wrzasku, Bazyli w sposób pełen godności okazywał swoje niezadowolenie, a Berenika wyrywała się z siłą godną małego smoka.
W tym tygodniu czeka je pierwsze szczepienie, więc znowu będą powody do niezadowolenia.
Na dworze trzaskający mróz, i chociaż w domu ciepło, to "B" kotki postępują zgodnie z zasadami przetrwania. Wzmocniło się im futerko, są teraz jak małe, kudłate misie, jedzą jak szalone i dużo się ruszają. Zdobyły już szczyt wielkiego drapaka z salonu, biegają po schodach jak szalone, a za nimi pędzi spanikowana mamusia Jeronima, ciocia Dark Water, która doznała nagłego przypływu uczuć macierzyńskich i Anniutek, który opiekuje się kociakami z zadziwiającą wręcz czułością.
Bazylek jest naszym największym zaskoczeniem. Zapowiadał się na bardzo spokojnego kotka, takiego nieco leniwego, ze stoickim spokojem przyjmującego to, co mu życie przynosi. A w czasie kiedy uśpił naszą czujność, jego charakter cichutko ewoluował... Teraz pokazuje nam, na co naprawdę go stać :)










