29.06
2010

Tak jakoś

Trudno mi było cokolwiek napisać po poprzednim wpisie, jakoś tak… Potem były pewne perturbacje z panem Hrabią, czyli Teofilem, na szczęście okazało sie, że oprócz jego zwykłego obłędu nic mu nie dolega. Do tego wszystkiego dołączyły się moje, również juz permanentne problemy z kręgosłupem, którego kolejny odcinek nie wygląda zbyt pięknie. Teraz już wiem przynajmniej dlaczego koty robią mi “okłady” na klatce piersiowej. Wydaje się, że wreszcie mamy prawdziwe lato, słońce świeci, koty wylegują się na tarasie w wolierze, komary tną, co akurat zawdzięczamy wiosennym ulewom chyba. Annio i Biedronka od niedawna są prawdziwymi kinomaniakami, wspólnie oglądamy różne filmy. Annio preferuje kino akcji, Biedronka lubi mocne kino sensacyjne, ostatnio bardzo jej sie spodobały “Wschodnie obietnice”. Przy okazji okazało się, że lubi słuchać rosyjskich romansów i gry na skrzypcach, repertuar koniecznie słowiański ;) Odkryłam też, że Sajgonek uwielbia przedwojenne polskie tanga, niedawno przez prawie godzinę uważnie ich słuchał. Teofil, jak na prawdziwego arystokratę przystało, preferuje repertuar klasyczny. Dawno temu już zaobserwowałam, że koty naprawdę lubią muzyke klasyczną, z uwzględnieniem opery. W zasadzie cieszę się, że nasze gusta muzyczne tak idealnie się zgadzają, z psami miałam zawsze pewien problem - nie znosiły wysokich dźwieków i do szału je doprowadzały dwie arie Królowej Nocy ;)

Powrót do strony głównej | Powrót do archiwum aktualności