24.05
2010

Dyskretny urok Stefana

Lato zbliża się wielkimi krokami, więc Stefan zaczyna paradować w coraz bardziej gęstym futrze, z przekory chyba. Fenomen tego kota wciąż nas fascynuje. Wiadomo, że koty norweskie leśne są bardzo wesołe, zabawne, nie stronią od rozrywek i późno dojrzewają. Ale w przypadku Stefana nie mamy wątpliwości: jego rozbrajająca naiwność, oraz delikatnie mówiąc prostoduszność, to nie są cechy, które przeminą z wiatrem, czyli z wiekiem. Stefan jest głupolem, ale o tak ogromnym wdzięku osobistym, że zachwyca, budzi czułość i daje dużo radości. Nie będę litościwie wspominać o jego przygodach z papierową torebką z ciasteczkami, ani o tym, jak wskakujac na biurko wpadł do szuflady… Nie wypomnę faktu, że ilekroć chcemy zrobić zdjęcia innym kotom, to i tak w kadrze mamy na ogół futrzasty zadek Stefana, ani też tego, że za każdym razem kiedy chcemy przez chwilę pobawić się z innymi futrzakami, to i tak zostaną one odepchnięte przez entuzjastycznie nastawionego do rozrywki Misia o Bardzo Małym Rozumku. Przykłady mogłabym mnożyć, ale istotne jest tylko to, że Stefan, jak na głupkowatego olbrzyma przystało, ma ogromne serce i jest niesamowicie czułym i kochanym kotem. Uwielbia dawać nam buziaki, zwłaszcza kiedy próbuje wymusić na nas kolejną porcję uwielbianej przez siebie pasty odkłaczającej, lubi się przytulać i bezceremonialnie pakuje się nam na kolana, tym samym przecząc teorii, że koty norweskie leśne nie są “nakolankowe”. Mogłabym pisać i pisać, ale nie mogę, bo niebieski ogon i puchate portki zasłaniają mi monitor. Stefan domaga się maksimum uwagi…

Powrót do strony głównej | Powrót do archiwum aktualności