11.03
2010

Przygotowania do wystaw czyli cierpienia Margaryny

Zdaliśmy sobie sprawę z tego, że nie ma lekko, Margaryna MUSI nauczyć się ładnie wystawiać, żeby nie było wstydu na wystawach kotów. Nosimy ją przepisowo wyciągniętą, co z kolei budzi jej ogromny sprzeciw.

Początkowo była nawet zainteresowana, ale jednak uznała, że takie traktowanie kota jest niewybaczalne i głośno dała upust swemu wzburzeniu. I oto przekonaliśmy się ile prawdy jest w przysłowiu “cicha woda brzegi rwie”. Do tej pory sądziliśmy mylnie, że podczas gdy Berenisia jest wesołym babochłopem, przaśnym jak Jagna, to Margarynka jest uosobieniem dziewczęcości i wdzięku, oczywiście bez przesady, kot norweski leśny nie jest elfikiem przecież. Otóż niestety jest zupełnie inaczej. Berenisia po zabiegiu zrobiła sie przylepna i słodka jak cukiereczek, nie tracąc przy tym swej joie de vivre, natomiast Margaryna to typowa szylkretka: milutka i urocza, kiedy wszystko idzie zgodnie z jej myślą; zmienia się w straszliwą sekutnicę, kiedy coś jej nie pasuje. Jest przy tym taka zabawna, że tylko nas tym rozwesela.

Anniutek też bardzo nie lubi być noszony w pozycji wystawowej, a jako, że kończy niedługo 10 miesięcy (ale ten czas swoją drogą leci, dopiero co był malutkim, kremowym kociątkiem, szalejącym po naszym łóżku), więc musi liczyć się z tym, że niedługo będzie musiał pokazać swoje wdzięki na jakiejś wystawie, a przy okazji czeka to też jego szaloną mamusię, Dark Water.

Mój kręgosłup niestety odmawia współpracy, więc przyzwyczajanie tych norweskich klocków do wystawowego wyciągania spada na Łukasza, przynajmniej raz to nie ja będę miała przechlapane u kotów…

Powrót do strony głównej | Powrót do archiwum aktualności