09.03
2010

Kocie radości

Zmienna aura zimowo-wiosenna dała się nam nieco we znaki, tak więc od tygodnia walczymy z grypą, albo jakąś jej bliską krewną. Kichamy, prychamy, nie wystawiamy nosa za próg i w związku z tym w pełni doceniamy fakt, że z kotami nie trzeba wychodzić na spacer.

Dzisiaj wyjaśniła się jedna z największych, znanych chyba wszystkim kociarzom, tajemnic. A mianowicie poznaliśmy sekret Czarnej Dziury. Czarna Dziura, to niemożliwe do zidentyfikowania miejsce w domu każdego kociarza, w które wpadają kocie zabawki i różne drobne przedmioty, które słodkie kotki sobie przywłaszczają. Myśleliśmy, że Czarna Dziura może być umiejscowiona pod meblami w salonie, ale przy przemeblowaniu pokoju okazało się, że nasze założenia były mylne. Dopiero dzisiaj, kiedy trzeba było przesunąc troszkę lodówkę, okazało się, że to pod nią właśnie ulokowały się rozmaite kocie i nasze skarby. Wysunięcie lodówki przemieściło je ku jej przodowi.

Przez przynajmniej pół godziny koty siedziały koło lodówki i sięgały pod nią łapkami, wydobywając na światło dzienne (a w zasadzie na światło sztuczne, bo ciemno już było na dworze i świeciła się lampa kuchenna), rozmaite cuda. Najbardziej wytrwały okazał się być Fikusek, który wyciągnął z dziesięć myszek, pięć piłeczek, dwie napoczęte główki czosnku - robota Annia, czyli Garlic Boya; a także zmywak kuchenny noszący znamiona użytkowania przez ludzi oraz przez koty. Przy okazji odnalazła się cześć wiana Sajgonka, charakterystyczna myszka, którą dostał w wyprawce ze swojej hodowli i którą od razu pierwszego dnia jego pobytu u nas Stefan gdzieś zapodział.

Fikusek niestety nieco zniweczył swój wysiłek, gdyż kiedy wydłubał spod lodówki wszystko co się dało, stwierdził, że należy zrobić powtórkę z rozrywki i zaczął wrzucać pod nią zabawki i od nowa je wyjmować. Niestety niektóre wcisnął zbyt głęboko, więc pewnie poczekają sobie przez jakiś czas na kolejne wysuwanie tego ciężkiego sprzętu kuchennego ;)

Powrót do strony głównej | Powrót do archiwum aktualności