01.02
2010

Opowieść zimowa

Rodzeństwo “B” rośnie jak na drożdżach. Kotki są wesołe, rozbrykane i pełne pomysłów. Są też coraz bardziej samodzielne i przedsiębiorcze. Cieszymy się każdą chwilą, którą z nimi spędzamy, bo nowe domki już czekają z niecierpliwością ;)

Tyczasem nasz miot “A”, czyli Annio zdecydowanie zamienia się w niedźwiedzia, przesypiajac większą częśc dnia.

Biedronka doszła już do siebie w pełni po zabiegu kastracji i nawet już się na nas nie gniewa, a Teofil jest niestety ekscentryczny jak zawsze.

Koty najwyraźniej wyczuwają, że mój obolały kręgosłup potrzebuje pomocy i w związku z tym, kiedy tylko się kładę, mam na sobie cały komplet kocich okładów leczniczych. Niesamowite jest to, jak doskonale kot potrafi wyczuwać chore miejsce i jaką ulgę przynosi, kładąc się na nim. Dlatego do szału doprowadzają mnie wstrętne przesądy o właściwościach leczniczych kocich skórek. Tylko żywy kot potrafi “wyciągać” chorobę! Przeraża mnie fakt, że to ohydne barbarzyństwo, handel kocimi skórkami, nadal ma miejsce w naszym niby cywilizowanym świecie. Takich “kocich” przesądów jest dużo więcej, należą do nich m.in. opowieści o “wypijaniu oddechu niemowlętom”, czy o zjadaniu ciała martwych właścicieli przez koty. Jak strasznie trzeba być prymitywnym, żeby powtarzać takie bzdury i żeby w nie wierzyć jeszcze teraz, w XXI wieku. Czasami mam wrażenie, że człowiek jest zwierzęciem, które najmniej się panu Bogu udało.

Powrót do strony głównej | Powrót do archiwum aktualności