04.01
2010

Rośniemy i piękniejemy

Kociaki rosną jak na drożdżach, zwłaszcza Boreasz okazuje się być przodownikiem pracy i waży już naprawdę sporo jak na sześciotygodniowego norwega :) Maluchy są bardzo wesołe i rezolutne, domagają się nieustająco naszego towarzystwa, psocą i brykają, wszędzie ich pełno, a Jeronima dwoi się i troi, a w zasadzie “czworzy”, żeby opanowac to hasające stadko.

Kocięta przyswoiły sobie już w pełni “obsługę kuwety” i drapaka i dzielnie korzystają z tych zdobyczy cywilizacji, z czego oczywiście jesteśmy niebotycznie dumni. Samodzielne posiłki cieszą je tak samo jak korzystanie z baru mlecznego u mamy, gdzie nadal chętnie się stołują, poza tym cieszą się wywalczoną wolnością, usilne forsowanie kojca zaowocowało wypuszczeniem gromadki swobodnie w naszej sypialni. W związku z tym nasze maluchy odkrywają własnie uroki spania z i na człowieku, bo mimo kilku pięknych posłanek, które im ustawiliśmy, na ogół w środku nocy uznają, że najfajniej się jednak drzemie na naszych poduszkach, głowach lub brzuchach.

Powrót do strony głównej | Powrót do archiwum aktualności