12.12
2009

Mamy już trzy tygodnie!

A konkretnie jutro, w niedzielę, rodzeństwo “B” będzie mieć skończone trzy tygodnie. Kotki rosną, zdobywają nowe i doskonalą te już pozyskane umiejętności. Są już bardzo komunikatywne, “człowiekolubne” i wesolutkie. Ich charaktery stanowią doskonały dowód na potęgę imion. Nasze maluchy pięknie zintegrowały się ze swoimi imionami. Basileus, zwany Bazylem lub Bazylim jest największy, spokojny i bardzo godny, tak jak na króla przystało. Boreaszek jest żywiołowym awanturnikiem, jak Wiatr Północny, ale wzięty na ręce i przytulony zamienia się w łagodnego, słodkiego misia. Berenice, w domu nazywana Bereniką, to dziewczę zdecydowane i świadome tego co chce, mocny charakter i słuszny “gabaryt”, wagowo dorównuje już swoim dużym braciom, a przecież po urodzeniu ważyła najmniej z całego miotu! Uwielbia zaczepiać rodzeństwo, najczęściej leży na grzbiecie, uśmiechnięta i zadowolona z siebie. Bona Dea zaś, to kochana i bardzo przylepna istotka, patrząca na nas zdumionymi oczkami, jak z kreskówki. Kiedy tylko widzi człowieka od razu drepcze na swoich jeszcze niepewnych łapkach w jego kierunku i instaluje się na rękach. Wtula się nam w szyję i jest cała zachwycona. Imię Dobrej Bogini pasuje do tej słodkiej drobinki, najmniejszej z rodzeństwa, bo Bona Dea, czasem nazywana przez nas “Margaryną”, budzi same ciepłe i miłe skojarzenia. W zasadzie może ona powinna się nazywać “Faerie”, bo ma w sobie taki elfi, chochlikowaty wdzięk.

To dla nas nowe doświadczenie obserwować pełny miot, widzimy wyraźnie ile radości i rozrywek ominęło naszego jedynaka, Annia. Mamy więc nadzieję, że mimo wszystko, nasze duże koty i my sami, dostarczamy Anniutkowi wystarczającej dawki zabawy i czułości.

Powrót do strony głównej | Powrót do archiwum aktualności